2016-07-19
Autor: Prepperis

Co może stać się z zamożnym, stabilnym państwem – przestroga z Wenezueli

Trudno uwierzyć, że pod koniec XX wieku Wenezuela była uznawana za jedno z najbogatszych państw Ameryki Łacińskiej. Jeszcze kilka lat temu był to ciągle stabilny kraj, z dobrze działającą infrastrukturą społeczną, jednak w ostatnich miesiącach gospodarka Wenezueli znalazła się na granicy upadku. Mieszkańcy jednego z największych eksporterów ropy naftowej cierpią na braki podstawowych produktów i wisi nad nimi widmo głodu. Nastroje społeczne są bliskie rewolucji, a perspektywy ekonomiczne nie napawają optymizmem.

Jak zwykle zaczyna się od polityki

Przez lata propaganda sukcesu Hugo Chaveza przedstawiała Wenezuelę jako lidera społecznych i gospodarczych przemian o silnej, ekonomicznej pozycji. Ten sam kurs przyjął jego następca, Nicolas Maduro, ale spadek cen ropy obnażył wszystkie słabości wenezuelskiej gospodarki, przekształcanej na wzór „socjalistycznego raju”, z kontrolą państwa nad rynkiem pracy i rynkami zbytu oraz coraz bardziej skorumpowaną administracją. Prezydent broni się, twierdząc, że jego kraj padł ofiarą międzynarodowego spisku, a w tym czasie inflacja galopuje w szaleńczym tempie (w zeszłym roku wyniosła 180 procent, prognozy wskazują, że w tym roku może nawet przekroczyć 700 procent), a pieniędzy brakuje nawet na druk kolejnych banknotów. W 2015 roku produkt krajowy brutto spadł o ok. 10%, a wg prognoz ekonomistów w tym roku skurczy się co najmniej o kolejne 8%. Sytuację pogorszyła jeszcze susza, która ma dodatkowy wpływ na przerwy w dostawie prądu i wody. W celu ograniczenia ich zużycia, w sektorze publicznym zmniejszono liczbę dni pracy do … dwóch tygodniowo, co również ma wpływ na gospodarkę.

Brakuje niemal wszystkiego

Jak donoszą agencje, jedzenia oraz innych, podstawowych produktów jest tak mało, że władze muszą je reglamentować, a do ich transportu wykorzystywać uzbrojonych ochroniarzy. Mieszkańcy stoją w wielogodzinnych kolejkach po ryż, mąkę czy masło. Ich ceny osiągają niespotykany dotąd poziom, a na ulicach dochodzi do zamieszek. Prasa zwraca uwagę, że niektórzy mieszkańcy są na tyle zdesperowani i głodni, że jedzą odpadki, a także polują na bezpańskie psy i koty oraz gołębie. Oprócz artykułów spożywczych w sklepach brakuje papieru toaletowego, pieluch oraz środków czystości, a także wielu innych produktów, których używamy w codziennym życiu.

Powrót do handlu wymiennego

Spadek wartości pieniądza oraz bardzo trudny dostęp do towarów sprawia, że w Wenezueli kwitnie w najlepsze czarny rynek, a mieszkańcy często zdobywają potrzebne produkty na zasadzie barteru. Cofają się zatem do najstarszego rodzaju handlu, ale wykorzystują do tego nowe technologie, ponieważ wymiana produktów bardzo często odbywa się za pomocą internetu. Szczególną rolę pełnią w tym przypadku media społecznościowe, które działają jak swoiste tablice ogłoszeń.

Co dalej?

Kryzys ekonomiczny ma wpływ na pogłębiający się kryzys polityczny w Wenezueli. Niemal codziennie organizowane są demonstracje, a posiadająca większość w parlamencie opozycja domaga się odwołania prezydenta Maduro zbierając w tej sprawie podpisy obywateli. Prezydent zapowiada z kolei, że jeżeli miałoby dojść do referendum, to na pewno nie w tym roku. Analitycy zwracają uwagę, że cały czas ma on nadzieję na wzrost cen ropy, który mógłby doprowadzić do pewnej stabilizacji. Ropa zapewne kiedyś powróci do wysokich cen, jednak nie wiadomo, czy do tego czasu kraj nie stoczy się w jeszcze większy chaos. Obecnie rząd Wenezueli efektywnie zbankrutował na swoim zadłużeniu wewnętrznym, co zaprzepaściło oszczędności zwykłych obywateli oraz przyczyniło się do zatorów płatniczych i problemów z łańcuchem dostaw w sektorze przedsiębiorstw. W dalszym ciągu możliwe jest bankructwo na długu zagranicznym, co spowoduje dalsze odcięcie kraju od kapitału i importu kluczowych dóbr, a to zapewne przyczyni się do jeszcze większej zapaści gospodarczej i społecznej.

Czego nas, Preppersów, uczy przypadek Wenezueli?

Po pierwsze tego, że nawet pozornie stabilne organizmy społeczne i gospodarcze, z zapleczem kluczowych zasobów naturalnych, mogą popaść w chaos w relatywnie krótkim czasie. Po drugie, że obecny, krańcowo niestabilny światowy system gospodarczy (w tym gwałtowne zmiany cen surowców) oraz kryzys klimatyczny (nadzwyczajne zjawiska pogodowe) są w stanie łatwo wytrącić z równowagi dotąd stabilne regiony i państwa, obnażając ich słabości. Po trzecie, i chyba najważniejsze, że upadek przebiega krzywoliniowo. Najpierw sytuacja pogarsza się powoli, jedynie na jednej płaszczyźnie, często politycznej. Potem, za sprawą specyficznej przyczyny bezpośredniej (w przypadku Wenezueli był to gwałtowny spadek cen ropy) sprawa nabiera rozpędu i pogarsza się w dużo szybszym tempie, w każdym wymiarze: politycznym, gospodarczym i społecznym. W tej drugie fazie jest już zwykle za późno aby dobrze przygotować się na ciężkie czasy.

Kategoria: