2017-01-05
Autor: Hubert Bułgajewski

Przed nami wzrost poziomu oceanów o 75 metrów?

Wzrost poziomu oceanów

Wzrost poziomu mórz przyspiesza

Wzrost temperatury na Ziemi powoduje, że topią się liczące miliony lat czapy lodowe, przykrywające Grenlandię i Antarktydę. Od kilkunastu lat satelity GRACE mierzą tempo utraty lodu na Grenlandii i na Antarktydzie. Niestety, proces topnienia przyspiesza. Inne dane pomiarowe z satelitów pokazują, jak zmieniał się w ostatnich kilkunastu latach poziom oceanów.

 

Poziom_wody_oceany

Zmiany poziomu oceanów w latach 1993-2016. Dane AVISO

Na razie to tylko 4 mm rocznie

Obecnie oceany na Ziemi podnoszą się w tempie 3-4 milimetry rocznie. W Polsce jest to na razie niewidoczne zjawisko, gdyż ląd na naszym wybrzeżu szybko się podnosi w miarę oddalania się od morza. Parę kilometrów od brzegu wysokość wynosi kilka metrów nad poziomem morza, 20 kilometrów dalej przeciętna wysokość wynosi 15-20 m.n,p.m; za wyjątkiem Żuław Wiślanych. Jednak na takich wyspach jak Tuvalu czy Kiribati już obecny wzrost poziomu oceanów jest doskonale widoczny. Wyspy Pacyfiku to głównie niewielkie atole koralowe, które wznoszą się metr, maksymalnie dwa metry ponad poziom morza. Ocean bardzo szybko zabiera plaże, a następnie wdziera się na ląd.

Kiribati-climate-change1.jpg

Skutki wzrostu poziomu oceanów na jednej z wysp koralowych na Pacyfiku.

Mieszkańcy tych wysp już teraz stali się uchodźcami klimatycznymi i muszą opuścić swoje wyspy przenosząc się na większe, w tym na Nową Zelandię. To stosunkowo niewielka grupa, liczona w setkach tysięcy, a nie milionach, ale pamiętajmy, że większość ludzi na Ziemi mieszka na wybrzeżu, lub w jego pobliżu. Mamy całą gamę małych i dużych miast portowych z Nowym Jorkiem czy Dubajem na czele.

Ciepło najpierw podgryza lodowce, potem lądolód

Ocieplenie atmosfery i oceanów sprawia, że topią się pierwsze szelfowe lodowce, a następnie lądolody, które znajdują się za lodowcem szelfowym, stanowiącym oparcie dla lądolodu. W przypadku Grenlandii proces topnienia postępuje także daleko od brzegu, gdyż Grenlandia jest wyspą, do której dociera niesione przez wody Golfsztromu nadmiarowe ciepło oraz gorące masy powietrza znad Ameryki Północnej, inaczej niż w przypadku izolowanej Antarktydy.

Naukowcy obserwują, jak ciepło wód roztapia lodowce od spodu, choć na powierzchni wcale nie musi być ciepło. Ciepła woda podmywa krawędź lodowca i ten rozpada się, potem następuje proces topnienia lądolodu, bo ten traci oparcie w lodowcu szelfowym, który dotąd działał jak korek.

Prawo Archimedesa w akcji – 6 metrów w górę już pewne

Co stanie się później? Lód znajdzie się w wodzie, więc zadziała prawo Archimedesa i poziom oceanów się podniesie. O ile? To zależy jak bardzo wzrosną temperatury. Jeśli tylko obecne wartości podniesionej temperatury się utrzymają przez następne kilkadziesiąt lat, poziom oceanów wzroście o 6-9 metrów. Tyle właśnie był wyższy w czasie „interglacjału eemskiego” 120 tysięcy lat temu, kiedy część lądolodu Grenlandii i Antarktydy się stopiła. A więc wzrost taki już jest zapewniony, chociażby dlatego, że rozpad lądolodu Antarktydy Zachodniej jest nieunikniony. Woda za bardzo już podmyła takie lodowce jak Pine Island. A to oznacza, że wkrótce poszczególne fragmenty lądolodu stracą oparcie.

 

sea-level-5-new-york.png

Stopień zalania lądu na obszarze Nowe Jorku (w środku widoczny Manhattan)  przy wzroście poziomu oceanu o 5 metrów. Climate Central

Mapa Climate Central pokazuje, co się stanie z Manhattanem i w ogóle Nowym Jorkiem, kiedy poziom oceanu wzrośnie jedynie o 5 metrów. Trudno jest przewidzieć, kiedy dojdzie do tego (pewnego już) wzrostu mórz, gdyż szczegółowy scenariusz dalszego topnienia nie jest znany. Niektóry naukowcy sugerują, że może to się stać jeszcze w tym wieku, bo tempo topnienia lądolodu ulegnie nasileniu, a po rozpadzie lodowców szelfowych nastąpi efekt domina. Jak widzimy część Manhattanu zostanie zalana. Zalane zostaną drapacze chmur i metro. Co więcej silne huragany, zmieniające się po wejściu na wyższe szerokości geograficzne w subpolarne super-burze będą wzmacniać efekt zalania obszaru miasta. Huragan Sandy w 2012 roku był tego przykładem. W przyszłości huragany będą silniejsze, a fale morskie wyższe, sięgając nawet 30 metrów wysokości, jak w czasie interglacjału eemskiego, kiedy trwało intensywne topnienie. Już na takim etapie Nowy Jork praktycznie przestanie istnieć , zniknie biznesowe centrum świata.

sea-level-20-new-york.png

Stopień zalania lądu na obszarze Nowe Jorku (w środku widoczny Manhattan)  przy wzroście poziomu oceanu o 20 metrów. Climate Central

A co powiecie na 30-75 metrów?

6-9 merów to jednak scenariusz teoretyczno-optymistyczny. Ponieważ poziom CO2 osiągnął już wartości typowe dla czasu pliocenu i nie prędko opadnie, to wzrost temperatur będzie powstępować dalej (jest opóźniony względem CO2). A przy dalszym prognozowanym wzroście temperatury docelowym poziomem oceanów będzie 20, a nawet 30 metrów. Mapa pokazuje, co się stanie, gdy poziom oceanów wzrośnie o 20 metrów, czyli dolną granicę z czasów pliocenu, sprzed 3 milionów lat. Zniknie całe miasto, a wysepki na Manhattanie i okolicach zostaną zerodowane przez kilkunastometrowe fale. Jeśli jednak ludzkość spali większość paliw kopalnych, to ostateczny wzrost poziomu oceanów wyniesie 75 metrów, bo znikną wszystkie połacie lądolodu. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 50 milionów lat temu w eocenie.

W konsekwencji wielkie migracje i wielki głód

Nowy Jork to tyko przykład. Na świecie jest wiele innych, dużych miast nadbrzeżnych, w których mieszka ponad milion ludzi, a które znikną dużo szybciej - przy mniejszym wzroście poziomu oceanu. Pierwszymi ofiarami podnoszącej się wody będą miliony mieszkańców w takich państwach, jak Bangladesz, delta Nilu, Niderlandy, czy Floryda. Co gorsza, woda morska zaleje i uczyni jałowymi najbardziej żyzne tereny uprawne, leżące w deltach wielkich rzek, jak delta Gangesu. Poza wielkimi migracjami oznacza to więc także wielki światowy głód.

Hubert Bułgajewski, analityk megatrendów, autor bloga Arktyczny Lód

Kategoria: