2017-01-17
Autor: Hubert Bułgajewski

Superwulkany … co najmniej dwa dojrzały do kolejnej eksplozji

Superwulkany

Nasz gatunek istnieje od 200.000 lat, a współczesna cywilizacja od około 200 lat. W skali ludzkiego życia to bardzo długo. Jednak w skali życia na Ziemi (ok. 1.500.000.000 lat) to mgnienie oka (cały gatunek Homo Sapiens istnieje zaledwie 0, 013% historii życia na tej planecie). Zapewne dlatego wydaje nam się, że jesteśmy potężni i okiełznaliśmy wszelkie naturalne żywioły. Oczywiście, nic bardziej mylnego.

Na istniejące od miliardów lat życie na Ziemi czyha wiele niebezpieczeństw. Wielokrotnie dochodziło do masowego wymierania, którego przyczyny były różne, jak uderzenie asteroidy, drastyczna zmiana klimatu, czy…  wybuch niezwykle potężnego wulkanu – superwulkanu.

Krajobraz w obrębie kaldery Yellowstone. Wikipedia Commons

Czym są superwulkany?

To obiekty geologiczne, które różnią się od dobrze nam znanych wulkanów stożkowatych – czyli po prostu gór, z których co jakiś czas wydobywa się dym i lawa. Supewulkany to wielkie kaldery, ze znajdującym się kilka kilometrów pod powierzchnią Ziemi wielkim zbiornikiem magmy – płynnej skały o temperaturze 700-1000oC. Tych obiektów z reguły nie widać z powierzchni, bo mogą one znajdować się w dolinie górskiej, niecce, pod zbiornikiem wodnym, w tym pod dnem morza.

Ile superwulkanów jest na Ziemi?

Z racji budowy nie łatwo je odkryć, wiec nie wiadomo ile ich może być naprawdę. Odkryto kilkanaście mniejszych lub większych kalder. Większość z nich jest stosunkowo niewielka, więc ich wybuch nie doprowadziłby do masowego wymierania, aczkolwiek spowodowałby wielki chaos cywilizacyjny, szczególnie na obszarze kraju, w którym ów wulkan się znajduje. Są jednak kaldery wyjątkowo groźne, które mogą doprowadzić do masowego wymierania, choć zapewne nie aż takiego, jak 250 lat temu na przełomie permu i triasu, kiedy w wyniku wybuchu tak zwanych trapów syberyjskich i trwającego tysiące lat potężnego ocieplenia klimatu, wyginęło 90% gatunków zwierząt i roślin.

Campi Flegrei we Włoszech – katastrofa dla Europy

W Europie na uwagę zasługuje superwulkan leżący we Włoszech – Campi Flegrei, czyli Pola Fregrejskie. Leżąca w pobliżu Neapolu kaldera ma 13 km średnicy, jest więc znacznie mniejsza od kaldery Yellowstone. Część kaldery znajduje się na lądzie, a część pod wodami Morza Śródziemnego. W ostatnich latach rosną obawy ze strony wulkanologów badających kalderę. Naukowcy otrzymują sygnały, że Campi Flegrei może wybuchnąć. Pierwszy wybuch związany z powstaniem kaldery miał miejsce 40 tysięcy lat temu i według opinii części ekspertów mógł się przyczynić do wymarcia neandertalczyka. Ostatnia erupcja wystąpiła w 1538 roku, trwała około tygodnia.

Co by było, gdyby dziś wybuchł. To mała kaldera, więc nie byłoby wielkich zmian globalnych. Temperatura na Ziemi spadłaby o 1 do 2oC. Z racji, że mamy globalne ocieplenie, to owo zjawisko nieco nas ratuje. Temperatury w wyniku dostania się do atmosfery pyłów i tlenku siarki spadłyby do poziomu z czasów XVIII wieku na kilka lat. Jednak eksplozja wywołałaby wielkie perturbacje w dość delikatnej, mającej wiele różnych problemów cywilizacji. Przede wszystkim całkowitemu zniszczeniu uległby Neapol. Natychmiastową śmierć poniosłoby 500 tysięcy ludzi. Wulkan uziemiłby na wiele miesięcy ruch lotniczy i spowodowałby ogromny nieurodzaj w Europie, co odbiłoby się na światowych cenach żywności.

Yellowstrone w USA - katastrofa dla świata

O ile cywilizacja dość szybko podniosłaby się po wybuchu Campi Fregei (przynajmniej teoretycznie…), to w przypadku Yellowstone byłoby inaczej. To zupełnie inny kaliber, wielka na 80 km kaldera, o której obecności świadczą dziesiątki gejzerów i gorących jezior. Znajdujący się w amerykańskim stanie Wyoming superwulkan ostatni raz wybuchł 630-640 tysięcy lat temu, erupcje zdarzają się średnio co 600-700 tysięcy lat. Jest to więc również wulkan gotowy do kolejnej eksplozji.

Nie stanowi on terminalnego zagrożenia dla całego życia na Ziemi, w końcu ostatni wybuch miał miejsce dość niedawno i nie był jedyny. A z racji tego, że takich wulkanów jest więcej, to ich działanie nie ma tak wielkiego wpływu na masowe wymieranie, co na przykład upadek asteroidy mający miejsce ponad 60 mln lat temu.

Czerwony obszar – natychmiastowa śmierć w wyniku erupcji superwulknanu w Yellowstone. Jasnobrązowy obszar – gruba warstwa popiołów. Żółty obszar cieńsza warstwa opadającego przez kilka tygodni popiołu, a dokładnie sproszkowanych skał wulkanicznych. Źródło: Newsprepper.com

Yellowstone jest stale monitorowany, gdyż istnieje ryzyko wybuchu, w wyniku którego USA przestałaby istnieć – kraj zostałby przykryty prawie w całości grubą warstwo popiołu. Ze względu na siłę wybuchu, pyły i tlenek siarki dostałaby się do stratosfery, co oznaczałoby kilkanaście lat z ograniczonym dość mocno dostępem promieni słonecznych.

Dlatego eksplozja takiej kaldery, mającej ogromny zbiornik magmy, doprowadziłaby do upadku obecnej cywilizacji. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Już sam fakt zniszczenia USA miałby daleko idące konsekwencje dla globalnej wioski. Nie mówiąc już o globalnym głodzie i wojnach o żywność, czy eksplozji większość elektrowni atomowych.

Zakończmy jednak nutą optymizmu, wobec tej potencjalnej i niezawinionej przez ludzi (w przeciwieństwie do globalnego ocieplenia) katastrofy. Gatunek ludzki, choć zdziesiątkowany, powinien przetrwać. Koniec końców to nie byłaby pierwsza i ostatnia erupcja superwulkany w obecności Homo Sapiens. Wybuch superwulkanu Toba, 75 tysięcy lat temu zdziesiątkował ludzi, ale nie doprowadził do ich wymarcia. Dziś może byłoby podobnie. Przeżyliby zapewne najlepiej przygotowani, czyli ... Preppersi.

Hubert Bułgajewski, analityk megatrendów, autor bloga Arktyczny Lód

Kategoria: 

Komentarze

"Z racji, że mamy globalne ocieplenie, to owo zjawisko nieco nas ratuje. " Pilnie trzeba globciów poinformować!!! Walczą z klimatem na marne! Jak Don Kichot.